Rowerowe przejażdżki Rometem

Zawsze uwielbiałam jeździć na rowerze. Kilka lat temu, gdy mieszkałam jeszcze z rodzicami, na rowerze jeździłam dwa razy dziennie – rano i wieczorem. Dom na przedmieściu w okolicy lasu był idealnym do tego celu warunkiem. Dziś niestety nie mam już takiej możliwości a przynajmniej tak mi się wydaje. Nie wiem, może łatwiej mi tak stwierdzić, aby wytłumaczyć swoje lenistwo i brak czasu. Niemniej jednak jazda na rowerze nadal sprawia mi wielką frajdę.

Moja przygoda z rowerem Romet

rower rometCofając się wstecz, pamiętam jak chodziłam jeszcze do liceum i byłam mocno aktywna fizycznie. Przynajmniej lubiłam ruch i aktywności na świeżym powietrzu. Mieszkałam z rodzicami nie miałam zbyt wielu obowiązków oprócz nauki. W związku z tym mogłam bardziej, niż teraz skupić się na sobie i jeździć na rowerze Romet, który kupili mi rodzice. Zawsze marzyłam o tym, żeby posiadać rower Romet. W związku z tym, że dużo czasu poświęcałam na jazdę na rowerze, rodzice postanowili mi kupić rower Romet na urodziny. Oczywiście była to dla mnie wielka niespodzianka, która bardzo mnie ucieszyła. Rowerem jeździłam zawsze przed pracą i pod wieczór. Wychodziłam zaraz po śniadaniu i jechałam prosto w las. Na uszach miałam słuchawki, gdzie leciały moje ulubione kawałki. Z nostalgią wspominam ten czas beztroski. Robiłam kilkanaście kilometrów dziennie i czułam z tego wielką radość. Kiedy wyprowadziłam się z domu rodzinnego i założyłam swoją rodzinę, trochę zapomniałam o tym jak bardzo lubiłam jeździć na moim rowerze Romet. Postanowiłam go wyciągnąć z garażu od rodziców. To był mój plan na najbliższą wizytę u rodziców – odzyskanie roweru Romet. Gdy tylko się u nich pojawiłam tata pomógł mi się dostać do pomieszczenia w którym go schowano. Jak zobaczyłam mój rower na którym jeździłam całymi dniami, od razu poczułam, że to był stracony czas. Wyciągnęliśmy go. Nadawał się do lekkiego serwisowania, ale w zasadzie nie był zniszczony. Wręcz przeciwnie – jego lata nadały mu tylko charakteru. Był piękny i czerwony, a felgi lśniły w słońcu. Nawet powietrze z opon nie uszło. W zasadzie zawsze uważałam, że Romet robił najlepsze rowery.

Po powrocie od rodziców uznałam, że czas wrócić do starych nawyków i zarazić moją pasją syna, który chętnie pojeździłby ze mną na rowerze. Nie chciałam spędzać czasu przed telewizorem leżąc na kanapie. Nie widzę nic złego w spędzaniu czasu w taki sposób pod warunkiem, że uprawia się trochę ruchu i aktywizuje przy tym rodzinę. Spędzanie czasu w sposób aktywny jest cudownym czasem. Tym bardziej, gdy jeździ się na rowerze wspólnie.